Wybrane losowo
Ostatnio dodane
Wizyt:
Dzisiaj: 5Wszystkich: 35621

MOJE MATERIAŁY

n Rzadko kiedy zdarza mi się przejśc obojętnie obok starej chałupy, stodoły, sterty desek czy złomowiska.
Przedmioty, które na pozór nadają sie tylko "do pieca" lub "na złom", tak naprawdę w dalszym ciągu żyją, tylko czekają na swoją reinkarnację.
Sztuką zawsze było dla mnie tworzenie czegoś z niczego, taka kreacja "in statu nascendi". To daje satysfakcję. Zawsze, choćbym wytwarzał nawet najbanalniejsze rzeczy.

Drewno

Czyli wszystko co kiedyś było drzewem, z wyłączeniem zapałek i ołówków stanowi dla mnie jak nabardziej poważny materiał do tworzenia nowych brył. Moje ulubione materiały to:

- kilkudziesięcioletnie deski obiciowe ze stodół, chałup, podłóg:

W zależności od swojego pochodzenia różnią się fakturą -te które wisiały od południowej strony, wysmagane słońcem, są ciemne jak smoła lub w kolorze miodu gryczanego, te z północy - na pozór siwe, po zdjęciu zewnętrznej patyny, odkrywają całą feerie ciepłych acz jasnych odcieni. Stara deska podłogowa, lub też stopien schodu odkrywa przed nami całą galerię grymasów faktury drzewa. Miękisz drzewa wymiatany jest stopniowo przez ludzkie kończyny. Przez lata gładka powierzchnia deski staje się coraz bardziej żywa, bogata w labirynt sęków, pagórków oraz dolin. Naturalny poler, robota robi się sama, drewno zyje, dojrzewa jak dobre wino.

- stare bale stropowe

Technika wykonywania bali przed II wojną światową, zwłacza na terenach górskich polegała na planowaniu surowych żerdzi za pomocą topora ciesielskiego - ręcznie i żmudnie uzyskiwano kształt i dopasowywano do siebie bale na "chałpe" czy na "śpiklyrz". "Budorze" - bo tak nazywali się na Podhalu majstrowie cieśle, pozostawili po sobie spuściznę, dzięki której dziś mogę eksponować na wyrobie żywą fakturę pochodzącą z pracy ludzkich rąk. Pozornie nierówna faktura blatu, daje bardzointeresujący światłocień, porównywalny do powierzchni spokojnego jeziora.

Metal

- stare okucie drzwiowe, zardzewiała podkowa końska, nadgryziony zębem czasu klucz. Pod pierzyną rdzy i wżerów kryją stalową historię starych kuźni. Połyskują grafitowo, czasami na matowo z subtelną tęczą patyn. Stare, stalowe przedmioty mają w sobie to "coś" co przyciąga, nie magnes.


Czym wykańczam?

Olej i wosk

Uważam że mało naturalne dla drewna jest oblewać go plastikową polewą lakierów, toteż moim ulubionym sposobem na utrwalenie i konserwację drzewa jest oleje, wosk carnauba, lub w przypadku rzadziej używanych przedmiotów o charakterze bardziej estetycznym sam wosk pszczeli lub grunt z szelaku (naturalna żywica - przodek lakierów).

Każdy z tych środków ociepla i podbija kolor drewna - zero nudy! Paleta kolorów z dumą prezentuje się na powierzchni drewna. Ciepło i pozytywna energia napełnia wnętrze pomieszczenia, w którym dominują meble wykańczane w ten sposób.

Lakier

Uważam że jest bardzo potrzebnym wynalazkiem. Dlatego używam go wszędzie tam, gdzie drewno jest wystawiane na intensywne użytkowanie a odbiorca mebla nie jest w pełni gotowy na jego regularną pielęgnację i uzupełnianie ubytków wosku bądź oleju. Olejowanie lub woskowanie trzeba raz na jakiś czas powtarzać,aby zabezpieczać powierzchnię drewna.

Żywica rozpuszczalnikowa

Stosuję ją tam, gdzie zachodzi potrzeba gruntownego wzmocnienia struktury drewna. Dzięki niej, nawet najbardziej sfatygowany kawałek drewna odzyskuje pierwotną wytrzymałość. Łączy w sobie zalety oleju i lakieru - ociepla drewno oraz wzmacnia strukturę jego powierzchni. Znakomity sposób na wykończenie mebli outdoorowych. Metoda od lat stosowana w renowacji i ratowaniu drewnianych elementów zabytkowych, bogatych w próchno oraz owady :) - brutalnie acz skutecznie wsiąka w "gąbkę" zmurszałych elementów twardniejąc w środku.