Wybrane losowo
Ostatnio dodane
Wizyt:
Dzisiaj: 25Wszystkich: 22584

O STARYCH DECHACH

Dzieciństwo.

Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy po raz pierwszy, jako dziecko wszedłem do starego drewnianego kościoła na Piątkowej Górze w Rdzawce na Podhalu. Zapach tego miejsca na zawsze wżarł się w moją głowę. Swoisty mix aromatu drewna, żywicy,oraz kadzidła. Coś tak subtelnego i relaksującego nigdy wcześniej nie trafiło do mnie. Stałem w tym cudownym miejscu otoczony górami oraz zapachem, którego nie zapomnę do końca życia. Wpadłem. Zakochałem się po raz pierwszy.

Młodość.

Wielu z nas lubiło bawić się w dzieciństwie w poszukiwacza skarbów, chyba każdy lubił.
Z pewnych rzeczy się nie wyrasta. Pod tym względem i ja byłem typowym dzieciakiem. Zawsze lubiłem buszować po strychach, piwnicach i ruinach. Podczas jednej z samotnych eskapad gdzieś w Beskidzie Sądeckim trafiłem na zawalisko.
Ponad stuletni dom, z ażurową , drewnianą zabudową ganku, zarośnięty prawie w całości plątaniną pokrzyw i winorośli. Z duszą na ramieniu wszedłem do środka, ostrożnie stąpając po przepróchniałej podłodze. W domu ze starych sprzętów w całości nie zostało nic oprócz jednej rzeczy - podniszczonej skrzyni malowanej w kwiaty,częściowo zamieszkałej przez mysią rodzinę. Wiedziałem, że to miejsce nie ma już swojego pana, bo dawno umarł, nie zostawiając nikogo kto by o nie zadbał. Skrzynia pomimo tego że była prawie tak wielka jak w owym czasie ja, została zniesiona w dolinę na moich plecach, odczyszczona, odmalowana i stoi do dziś w honorowym miejscu pełniąc rolę magazynku na malarski equipment mojej mamy.    

Po Góralsku z charakterem!

Na początku pracowałem trochę na zaprzyjaźnionej stolarni, jednakże to na co czekałem codzień to była robota po godzinach.
Dłubałem dla siebie i po swojemu, w estetyce w której kierunku chciałem dążyć. Moje góralskie pochodzenie pchało mnie w kierunku tradycji, odświeżania starych form i wpasowania ich w nowoczesną, oszczędną przestrzeń pomieszczenia.Ulubionymi materiałami stała się stara deska sosnowa, pięknie wybarwiająca się ciepłymi kolorami pod wpływem oleju i wosku, ciosany ręcznie bal dębowy czy też stare okucie metalowe nadgryzione zębem czasu. Powstawały stoliki, półki, zegary.Energia i ciepło tego drewna, pozwalało na wyczarowywanie formy, która wprowadzała nieco czarodziejskiego akcentu do surowości nowoczesnych lokali. Można powiedzieć, że w tej elektronicznej symfoniii słychać było staroświecką nutę rodem z  Podhala. Dużo czasu poświęcałem też na renowację. Szkoliłem się, co zaowocowało zdobyciem uprawnień do konserwacj drewna zabytkowego.

Moja "buda"

W Gorcach odnalazłem spichlerz z 1844 r, który należał niegdyś do mojej rodziny.
Siłami swoimi, jednego pomocnika oraz cieśli - majstra który pracował tak dobrze jak lubił wypić;), udało nam się rozebrać go część po części, a następnie złożyć kawałek po kawałku. Dach pokryłem przedwojenną dachówką. Tak powstało moje miejsce - moja własna stolarnia, wyposażona w niezbędny sprzęt. Odkupiłem też i przeniosłem niewielką drewnianą kuźnię która od tego czasu służy jako magazyn na drewno. Po śmierci mojego dziadka natknąłem się w jego szopie na prawdziwy dla mnie skarb - tradycyjne narzędzia stolarskie i ciesielskie. Wciąż ich używam, ponieważ dają niebywałe możliwośći jak chodzi o uzyskanie faktury drewna, nieosiągalnej przy użyciu elektronarzędzi.

Misja.

Staredechy.pl to pomysł i realizacja w jednym. Idea, która narodziła się z miłości do gór oraz związanej z nimi kultury. Idea stworzona z pasji do tworzenia rzeczy pięknych i wyjątkowych. Kierunek jaki obrałem w działaniu, to ten służący pogodzeniu oryginalnego stylu i charakteru mebla lub innego tworu drewnianego z jego maksymalną użytkowością. Uważam że sztuką jest robić coś w sposób tradycyjny, nie zamykając się na nowoczesne, praktyczne rozwiązania techniczne. Pogodzić tradycję z nowoczesnością, wskrzeszać stare formy zamykając je w nowoczesnej przestrzeni. Tego chcę.

"Artysta! "

Cechą charakteryzującą prawdziwego artystę jest nieco altruistyczne podjeście do tworzenia sztuki. Prawdziwy artysta tworzy dla tworzenia, po to, aby się wyrazić. Czy uważam się za niego uważam? Zdecydowanie nie! Czemu? Ponieważ moją główną motywacją do wykonywanej przeze mnie pracy są pieniądze, będące nagrodą za słuszną koncepcję...